Gdy teściowa chce się wprowadzić do dzieci

W życiu układa się naprawdę bardzo różnie. Zazwyczaj jest tak, że to rodzice wychowują i utrzymują dzieci, po czym te, gdy tylko dorosną, usamodzielniają się na tyle, aby założyć własną rodzinę i wyprowadzić się z domu. Prawda jest jednak taka, że dziecko wobec swoich rodziców ma pewne zobowiązania i kiedy rodzice czy której z rodziców jest w potrzebie, syn czy córka powinni udzielić potrzebnego wsparcia. Nierzadko bywa tak, że kiedy jedno z rodziców umiera, drugie zostaje zupełnie samo i załamuje się. W takiej sytuacji czasem cotygodniowe wizyty w rodzinnym domu nie są wystarczające, aby rodzic poczuł się dobrze. Problem może pojawić się, gdy czy to w głowie dziecka czy też rodzica pojawia się myśl o tym, aby znowu wspólnie zamieszkać. Ów problem z pewnością nie pojawi się, a przynajmniej nie powinien, gdy dziecko choć mieszka „na swoim”, nie ma rodziny, ale jeśli ma? Jak wiadomo, dość często mają miejsce różnego rodzaju konflikty pomiędzy teściami i teściowymi a synowymi i zięciami. Naturalną sprawą jest to, że nawet dorosły człowiek potrzebuje rodziców, martwi się o nich (zwłaszcza jeśli jednego rodzica już nie ma) i chce jak najlepiej. Z drugiej strony jeśli ma już swojego życiowego partnera czy partnerkę nie może podejmować decyzji samodzielnie, a w szczególności tak ważnych, życiowych decyzji. To, że związek dwojga ludzi rozpada się bezpośrednio czy pośrednio przez to, że jeden z rodziców wprowadza się nie jest niczym niezwykłym, jeśli jedna strona nie jest co do tego pomysłu przekonana czy tym bardziej całkowicie przeciwna. Co zrobić w takiej sytuacji? Wówczas „dziecko-mąż” czy „dziecko-żona” nie może świadomie podjąć dobrej decyzji, bo znajduje się między przysłowiowym młotem a kowadłem. Z jednej strony rodzic, który dał życie, wychował, wykształcił i utrzymywał, a z drugiej strony osoba, z którą planuje się spędzić resztę życia…